W niedzielę Wojtek złowił rekordową płoć -ważyła nieco ponad 0,5 kg, a mierzyła ok. 35 cm.
Jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkiej płoci; przy wyciąganiu szarpała się i walczyła prawie jak mały karp
Oto zdjęcia:
W niedzielę Wojtek złowił rekordową płoć -ważyła nieco ponad 0,5 kg, a mierzyła ok. 35 cm.
Jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkiej płoci; przy wyciąganiu szarpała się i walczyła prawie jak mały karp
Oto zdjęcia:
W ostatni weekend czerwca 2010r. wybraliśmy się na ryby: w sobotę wstaliśmy po 3:00 nad ranem, by ok. 4:30 być na łowisku
Chcieliśmy zobaczyć, jakie brania są z rana, ale okazało się, że marne -zresztą cała sobota minęła mniej więcej tak samo… Dodatkowo popołudniu zaczął wiać dość silny wiatr, także po 14:00 zrezygnowaliśmy z dalszego zarzucania wędką, spakowaliśmy się i wróciliśmy do domu.
W niedzielę zaś na ryby pojechaliśmy dopiero po 13:00 z myślą o wieczorze
Pod względem pogody zapowiadało się doskonale -słonecznie, ciepło i prawie bezwietrznie! Będąc na miejscu ok. 14:00, od razu zarzucaliśmy wędki, ale prawdziwe efekty przyszły faktycznie dopiero późnym popołudniem, a nawet w porze wieczoru: ok. 18-20; kilka większych leszczy wyhaczyliśmy prawie że za każdym zarzuceniem
Do tego kilka wzdręg i płotek.
Muszę przyznać, że w to późne popołudnie bardzo miło siedziało się na pomoście z wędką w ręku: wokół cisza, ten spokój… Człowiek naprawdę wypoczywa… i się opala
Oto fotki: