Trasa Stęszew -Mosina, szlakiem niebieskim -26.01.2008r.

Styczeń 26, 2008 w Piesze wędrówki, Przyroda, Wielkopolska, Wycieczki jednodniowe by Martyna

Ponad tydzień temu mieliśmy okazję wybrać się na pieszą wycieczkę w słabiej nam znaną część Wielkopolskiego Parku Narodowego -w okolice Stęszewa i jeziora Witobelskiego :)

Miejsce to stanowiło świetny punkt wypadowy do Mosiny, którą uznaliśmy za dostateczny cel, któremu możemy sprostać pomimo bardzo wietrznej pogody.

Sobotnia wycieczka zaczęła się o godz. 9:31 rano, o której to na stacji Poznań -Dębiec pojawiła się ‚Piękna Helena’ -przepiękny parowóz leniwie ciągnący za sobą dwa wagoniki ;)

Dodam, że miałam okazję jechać taką ‚baną’ pierwszy raz, a wrażenia pozostały niezapomniane (ach, ten zapach dymu podczas postojów!) :D

Wysiedliśmy więc w Stęszewie, skąd skierowaliśmy swe kroki w stronę jeziora Witobelskiego, wzdłuż którego prowadził niebieski szlak PTTK.

Tamten dzień naprawdę był bardzo wietrzny, właściwie sporo ryzykowaliśmy poruszając się w większości lasem.

Czas mijał bardzo przyjemnie, cisza i spokój wypełniały otoczenie, spienione jezioro Witobelskie pozostało w tyle, a wkrótce i szlak niebieski przeszedł w kolor czarny -oto jesteśmy już w okolicach jeziora Dymaczewskiego! :)

Wkrótce i przydrożny leśny drogowskaz pokazał kolejny etap naszej wyprawy.

Minęliśmy i piękny mostek na strudze do ww. jeziora -ukryty wśród krzewów, ale bardzo malowniczy :)

Później był rezerwat ścisły ‚Czapliniec'; drzewa tam -wystawione na działalność sobotniego wiatru- wydawały z siebie straszne dźwięki przypominające skrzypienie, miałam wrażenie, że zaraz jakieś przewróci się na nas ;)

Stąd było już stosunkowo blisko na Morenę Dymaczewską, którą też chcieliśmy odwiedzić; wygląda ona obecnie tak, jak widać na zdjęciu poniżej ;)

Osobiście zdecydowanie wolę ją wiosną, latem… :)

Aż trudno uwierzyć w liście leżące nadal na ziemii i te wszechobecne kolory -zimowy widok na jeszcze jesienną dróżkę z hopkami :)

Wracając do wycieczki -spacerem udaliśmy się na jeszcze jedno wzniesienie WPNu -na dobrze znaną Osową Górę, gdzie musiałam chwilkę odpocząć (w tle)  ;)

Koniec wycieczki stanowiło zejście do Mosiny i godzinne oczekiwanie na PKP do Poznania ;) I tym razem mieliśmy szczęście, gdyż zaraz po naszym powrocie do domu zaczął padać deszcz.

Cała trasa liczyła ok. 16 km; jest bardzo malownicza i urozmaicona, także jak najbardziej polecam! :)

dsc00957.jpgdsc00966.jpgdsc00986.jpgdsc00989.jpgdsc00992.jpgdsc00998.jpgdsc01008.jpgdsc01013.jpgdsc01014.jpgdsc01027.jpgdsc01037.jpgdsc01060.jpgdsc01063.jpgdsc01066.jpgdsc01067.jpgdsc01070.jpgdsc01083.jpgdsc01093.jpgdsc01096.jpgdsc01105.jpgdsc01108.jpgdsc01111.jpgdsc01120.jpgdsc01126.jpgdsc01137.jpgdsc01147.jpgdsc01153.jpgdsc01154.jpgdsc01160.jpgdsc01178.jpgdsc01179.jpg