Wędkarska wyprawa: Lubikowo, Chycina i wiele innych (3-5.06.2010)

Czerwiec 8, 2010 w Inne wyprawy, Lubuskie, Wędkowanie, Wyprawy kilkudniowe by Martyna

W czwartek, 3 czerwca, w który wypadało święto ustawowo wolne :) -postanowiłam rozpocząć wędkarską wyprawę.

Jako, że od niedawna posiadam kartę PZW (notabene zdanie egzaminu na taką kartę wcale nie jest łatwe, wymagana jest spora wiedza z zakresu wędkarstwa i nie tylko -dla chętnych LINK) -jak najszybciej chciałam w praktyce spróbować swoich sił w wędkowaniu :D (,a że i pogoda nie bardzo ostatnio dopisywała) -stąd pomysł na wyjazd.

Wyjechaliśmy w czwartek rano, poznańska pogoda nie była zbyt sprzyjająca, ale nie przejęliśmy się tym -w końcu ruszamy zdobywać jeziora województwa lubuskiego! -Oczywiście dzień wcześniej wykupiliśmy stosowne zezwolenie, toteż świat lubuskich ryb stanął dla nas otworem :D

Pierwsze wędkowanie „przeprowadziliśmy” w naszym ukochanym Pszczewie, na jeziorze Miejskim (jez. Kochle), ale „ryba zbytnio nie dopisywała” ;)  -potraktowaliśmy to jako wstęp i ruszyliśmy dalej w drogę.

Pogoda nadal była kapryśna -zachmurzenie prawie całkowite, chwilami deszcz i spory wiatr w połączeniu ze sobą dawały się nieźle we znaki.

Będąc już niedaleko Lubikowa znów chcieliśmy powędkować -padło na jezioro Stołuń, niedaleko pięknej wioseczki o tej samej nazwie. Jezioro cudne, typowo wędkarskie: masa pomostów i pomościków wędkarskich! Wybraliśmy najkorzystniejszy i rozsiedliśmy się :) -aż chciało się tam łowić, ale… ryba znów nie bardzo chciała brać ;) Nic to, w przerwach między zarzucaniem wędką rozglądałam się wokół i dosłownie rozpływałam: i w zachwycie nad jeziorem (które jest niesamowicie urokliwe) i w dosłownym znaczeniu, bowiem zaczynało być po prostu upalnie: chmury się rozwiały, a nas  niemiłosiernie prażyło słonko ;)

Posiedzieliśmy tam dość długo, wprawdzie nie złapaliśmy żadnej rybki, ale za to czas mijał w błogiej atmosferze :)

Dotarliśmy do Lubikowa (bardzo podobały mi się przypadkowo spotkane małe żurawiki wraz z dorosłym żurawiem -widoczne na pierwszych fotkach: były totalnie zaskoczone, jak i my :D ), a konkretnie do pola biwakowego na tzw. cyplu (bardzo fajne miejsce -polecam!): zrobiliśmy krótki rekonesans i podjęliśmy decyzję, że tu dziś zostajemy na noc :D -ale wpierw ruszamy jeszcze gdzieś na ryby! :D

W pobliżu Lubikowa znajduje się miejscowość Rokitno (znana zapewne z sanktuarium maryjnego i masy krzyży na wzgórzu) -tam też znajduje się jezioro Rokitno, gdzie znaleźliśmy doskonałe miejsce do wędkowania, a konkretnie dwa miejsca ;) -czyli dwa małe pomościki do wędkowania idealne dla dwóch osób, ale zarazem blisko siebie :) -i tam właśnie złapałam płotkę! :D (moja w zasadzie pierwsza ryba ;) ).

Jeziorko należy raczej do małych akwenów, bardzo zarośniętych, ale muszę przyznać, że bardzo przyjemnie się tam siedziało i odpoczywało zarazem, a pogoda od teraz już nam sprzyjała.

Ok. 18-tej zakończyliśmy wędkowanie tam i udaliśmy się na miejsce biwakowania -tj. na cypel na jez. Lubikowskim.

Wojtek jeszcze troszkę porzucał wędką na wieczorne branie ryb ;) a mi pozostało szykowanie jedzonka ;)

A wieczorem przy ognisku odwiedził nas łabędź :)

Nazajutrz po spakowaniu się i namiotów ;) znów ruszyliśmy wędkować.

I również znów zaciekawiło nas jezioro blisko Lubikowa, a konkretnie jez. Czarne -z pozoru niewielki zbiornik i trudny dojazd czynią ten akwen niedostępnym, ale to tylko pozory :) -właśnie tam w czasie całego naszego wyjazdy ryby brały najlepiej.

Stamtąd też pochodzą fotki z siatką pełną ryb widoczne poniżej ;)

Z ręką na sercu oboje z Wojtkiem nałapaliśmy każdy po ok. 5-6 ryb w czasie całego wędkowania na tym akwenie (ale niektóre z nich nie osiągnęły dostatecznych gabarytów ;)  -więc trzeba było wypuścić), nie wspominając o reszcie niezrealizowanych „brań” :)

Jednym słowem: bardzo obiecujący akwen!

Ok. 14:30 ryby troszkę spasowały, więc postanowiliśmy wybrać się na małe zakupy do Międzyrzecza.

Stamtąd też udaliśmy się nad jez. Chycina (znane nam już biwakowisko) i zdecydowaliśmy się spędzić tam nockę, ale przedtem również jeszcze powędkować -pojechaliśmy zatem nad jez. Długie.

To też jezioro typowo wędkarskie; przyznam, że miejsce to wyglądało najbardziej obiecująco jeśli chodzi o połów ryb -profesjonalny pomost wędkarski jednak chyba zbyt dużo… obiecywał ;) W ciągu kilku godzin tam spędzonych Wojtek złowił dwie małe rybki, ja zaś żadnej -a akwen naprawdę jest obiecujący.

Powróciliśmy na biwakowisko na jez. Chycina, rozłożyliśmy namiot i wkrótce położyliśmy się spać.

Nazajutrz -sobota rano: wielkie zaskoczenie przy kąpieli porannej!

KLESZCZE!!!!

Przestroga z mojej strony: ze względu na pogodę (jaka jeszcze do niedawna była: wszyscy wiemy: patrz POWODZIE, czyli i wilgoć w lasach) istnieje obecnie bardzo duże zagrożenie ze strony KLESZCZY!

Właśnie podczas pobytu nad jez. Długim dzień wcześniej oboje z Wojtkiem nałapaliśmy strasznie dużo tych pasożytów -NALEŻY WIĘC BARDZO UWAŻAĆ NA KLESZCZE! -podczas pobytu w lasach i nad jeziorami należy zabezpieczyć się preparatami na te groźne insekty, a po drugie: systematycznie sprawdzać skórę, czy gdzieś przypadkiem nie siedzą!

My nazajutrz musieliśmy udać się do szpitala w Międzyrzeczu, by wyciągnąć mi kilka kleszczy, więc przestrzegam wszystkich -groźba boreliozy istnieje i należy w jak największym stopniu jej zapobiegać!

Na szczęście po wizycie w szpitalu kleszcze udało się sprawnie usunąć, a my mogliśmy powrócić do wędkowania -nad jez. Długie już nie powróciliśmy :D -pojechaliśmy zatem nad jez. Chycina, ale na drugi brzeg, od biwakowiska oddzielony strugą -ale dzięki Wojtkowej intuicji i zmyśle nawigacyjnym udało nam się trafić w to niedostępne miejsce :D

To jezioro również wyglądało obiecująco i również okazało się totalnie niewarte wędkowania -brań tam w ogóle nie było…

W sobotę również wróciliśmy z powrotem do Poznania.

Oto zdjęcia z wędkarskiego, czerwcowego wypadu:

dsc02855.jpgdsc02857.jpgdsc02860.jpgdsc02864.jpgdsc02867.jpgdsc02877.jpgdsc02880.jpgdsc02906.jpgdsc02907.jpgdsc02910.jpgdsc02911.jpgdsc02912.jpgdsc02922.jpgdsc02925.jpgdsc02939.jpgdsc02946.jpgdsc02948.jpgdsc02955.jpgdsc02957.jpgdsc02960.jpgdsc02962.jpgdsc02968.jpgdsc02970.jpgdsc02971.jpgdsc02973.jpgdsc02975.jpgdsc02979.jpgdsc02981.jpgdsc02985.jpgdsc02986.jpgdsc02992.jpgdsc03001.jpgdsc03006.jpgdsc03007.jpgdsc03008.jpgdsc03011.jpgdsc03029.jpgdsc03030.jpgdsc03039.jpgdsc03052.jpgdsc03056.jpgdsc03062.jpgdsc03063.jpgdsc03066.jpgdsc03067.jpgdsc03085.jpgdsc03086.jpgdsc03087.jpgdsc03088.jpgdsc03090.jpgdsc03091.jpgdsc03093.jpg