Wakacje 2014, czyli odpoczynek ze szczyptą niemieckiej przyrody

Wrzesień 11, 2014 w Inne wyprawy, Przyroda, Wyprawy kilkudniowe by Martyna

Wakacje, jak co roku, to dla mnie idealny czas na poznawanie nowych miejsc. Czasami te nowe miejsca leżą tak blisko miejsc do tej pory bardzo często uczęszczanych, że aż trudno w to uwierzyć… Czasami leżą zaledwie po drugiej stronie rzeki. Czasami to inne państwo. Ale czasami bywa i tak, że wszystkie powyższe położenia są tożsame -i tak właśnie było u mnie w tym roku. Postanowiłam zawitać w Niemczech -jednym słowem: Herzlich Willkommen! ;)

Granicę przekroczyłam w Słubicach, za Odrą wyjeżdżając już we Frankfurcie nad Odrą (Frankfurt n. Oder). Miasto dość zurbanizowane, bardzo uporządkowane i czyste (nie licząc remontów np. dróg). Ale w końcu to Niemcy -mogłam się tego domyśleć ;) Od razu uderzyła mnie zupełnie inna polityka drogowa zachodnich sąsiadów, tak różna od naszej swojskiej polskiej -w mieście gdzie się da są trzypasmówki, dość dobrze odkorkowując centrum. Za miastem zaś nadal trzypasmówka, gdzie środkowy pas zamiennie wydzielany jest dla lewego i prawego jako dodatkowy -za zadanie ma służyć bezpiecznemu wyprzedzaniu. Jak dla mnie -bajka! Z ciekawostek, zdziwił mnie brak włączonych świateł dziennych właściwie wszystkich mijanych aut -okazało się, że w Niemczech nie obowiązują za dnia. Nie ma tam również linii, tzw. „podwójnych ciągłych” na zakazie wyprzedzania -Niemcy widocznie uznali, że szkoda marnować farbę i jedna ciągła wystarczy ;) Nie spotkałam się również z odpowiednikiem znaku w Polsce nazywanym „Obszar zabudowany” -widocznie same nazwy miejscowości już z definicji są tam tak traktowane. Nawiasem mówiąc -nazwy miejscowości występują w kolorach: żółtym i białym -może to ma znaczenie, jak u nas?

Pozytywnie zaskoczyła mnie ilość ścieżek rowerowych -właściwie wzdłuż każdej bardziej ruchliwej szosy za miastem po obu stronach (!) ciągną się ścieżki rowerowe, po których uczęszczają bardzo liczni rowerzyści i rolkarze. Doskonały przykład na to, że kultura rowerowa jest tam bardzo zakorzeniona i stoi na zupełnie innym poziomie, niż u nas (a nie zapominajmy przecież, że byłam jedynie w byłym NRD -Branderburgii).

W poszukiwaniu jezior odkryłam Helenesee -jezioro Heleny, które jest przez Niemców nazywane „Małym Bałtykiem” (Die kleine Ostsee). Helenesee jest właściwie najczystszym jeziorem Brandenburgii, położonym w środowisku podjętym ochroną Oder – Spree- Seengebiet, 8 km na południe od Frankfurtu nad Odrą, pomiędzy lasami sosnowymi. Pochodzenie jeziora jest dość ciekawe, ponieważ postało ono na skutek odkrywkowego wydobycia węgla brunatnego (lata 1930-1959), przez zalanie wyrobiska wodami gruntowymi. Na chwilę obecną jezioro ma powierzchnię 250 ha (w najgłębszym miejscu liczy ok. 70 m głębokości). W październiku 1960 roku cały obszar został przekształcony w rezerwat przyrody.

Kolejnymi swego rodzaju odkryciami były kanały rzeczne -Sprewa (Spree) i Kanał Fryderyka Wilhelma (Friderik Wilhelm Kanal) -zwłaszcza Kanał Sprewy wydał mi się ciekawy, jest to istna wodna autostrada, prosta jak deska -coś takiego widziałam wcześniej tylko na Mazurach. Co ciekawe, Kanał Sprewy jest w świetnej formie, nadal utrzymywany i barki spokojnie mogą po niej pływać aż do wnętrza Niemiec. Piękne :)

Z ciekawych rzeczy udało mi się również zobaczyć postNRDowskie , ale obecnie portowe miasto Eisenhuttenstadt z perspektywy lądu: widoki na nadbrzeże, most nad kanałem bezcenne :)

 

20140810_163523.jpgDSC00951.JPGDSC00958.JPGDSC00963.JPGDSC00983.JPGDSC00984.JPGDSC00989.JPGDSC00990.JPGDSC00992.JPGDSC00994.JPGDSC00997.JPGDSC01044.JPGDSC01025.JPGDSC01026.JPGDSC01027.JPGDSC01028.JPGDSC01034.JPGDSC01036.JPG20140810_114936.jpg20140810_114950.jpg20140810_114956.jpgDSC01037.JPG20140810_115113.jpgDSC01043.JPGDSC01045.JPG20140810_130206.jpg20140810_130239.jpg20140810_130310.jpg20140810_130318.jpgDSC01046.JPGDSC01047.JPGDSC01048.JPGDSC01049.JPGDSC01051.JPGDSC01056.JPGDSC01057.JPGDSC01059.JPGDSC01061.JPGDSC01062.JPGDSC01064.JPG