Podpoznańskie Bieszczady (WPN)

Grudzień 4, 2011 w Ciekawe miejsca, Piesze wędrówki, Wielkopolska, Wycieczki jednodniowe by Martyna

dsc05363

Mimo, że kartki w kalendarzu odsłoniły już miesiąc grudzień -pogoda w niczym nie przypomina prawie już zimowej aury. Jest doskonała pod względem aktywności, a szczególnie dla pieszych wycieczek.

Już tak jest z jesienią, że szczególnie kojarzą się z nią góry. Nie ma wg mnie nic piękniejszego, niż jesienne pejzaże górskie…

No tak -pomyślicie- najbliższe góry (tj. oficjalne pasma górskie) są jakieś minimum 200 km stąd, od Poznania… Faktycznie, krajobraz Wielkopolski nie obfituje w jakieś szczególne różnice poziomów, ale i u nas coś się znajdzie dla górskich wędrowców :) I to wcale nie tak daleko od Poznania.

Jako lokalna patriotka, promująca swój region -proponuję pieszą wycieczkę właśnie po najbliższej nam, Poznaniakom i Wielkopolanom -narodowej ostoi przyrody: Wielkopolskim Parku Narodowym :) Szlak, który przedstawiam -jest alternatywną wersją i „mixem” oficjalnych szlaków: niebieskiego, czerwonego i pomarańczowego /rowerowego.

Z czystym sumieniem mogę polecić ją nawet na krótkie, jesienno-zimowe dni: trasa ma ok. 13,5 km i nawet przy średnim tempie zdążymy pokonać ją w czasie ok. 5 godzin (i tym samym zdążyć na pociąg powrotny przed zmrokiem, który zimą zapada bardzo szybko).

Poniższy szlak obejmuje m.in.: tereny nieczynnych już wyrobisk (tzw. „glinianek”) na terenie mosińskiego Pożegowa, wieżę widokową z panoramą na WPN, Mosinę i -przy dobrej widoczności- również i Poznań (wieża obecnie jest w budowie), jeziora: Kociołek i Góreckie, skarpę nad jez. Góreckim z widokiem na Wyspę Zamkową z ruinami.

Oto proponowana trasa:


Pokaż Podpoznańskie Bieszczady (WPN) na większej mapie

Wcześniejsze PIESZE WYCIECZKI do WPNu opisywałam tutaj:

Trasa Stęszew -Mosina, szlakiem niebieskim -26.01.2008r.

WPN (Mosina -Osowa Góra -Stęszew): 13.05.2007

WPN -piesza wycieczka: 1.05.2007

 

Słyszałam niedawno opinię, że południe Wielkopolski można nazwać swoistymi „Karpatami Wielkopolski”. Idąc za ciosem -wg mnie również południowe okolice Poznania można śmiało nazwać „Podpoznańskimi Bieszczadami”. Mam tu szczególnie na myśli prezentowane poniżej zdjęcia z Wielkopolskiego Parku Narodowego, a szczególnie Osową Górę (132 m.n.p.m.) i całe pasmo moren, które znajduje się na terenie parku. Nieprzypadkowo na jego terenie znajdziemy całą masę nazw własnych niekoniecznie związanych z równinną Wielkopolską, a właśnie z górami: choćby „Szwedzkie Góry”, „Sarnie Doły”, „Suche Zbocza” czy nawet naszą podpoznańską wersję „Babiej Góry” (tak tak, tej słynnej 😉 ). Uwagę zwraca, zarówno na mapie, jak i podczas spaceru -dość duża ilość wzniesień, i to mających minimum 70 m.n.p.m. -a co za tym idzie: różnice poziomów. Podczas spaceru mamy zagwarantowane bardzo częste wspinanie się pod górę 😉 albo dla odmiany zejście w dolinę ;). Rzadko kiedy droga jest monotonna i równinna.
Interaktywną mapę WPNu można obejrzeć TUTAJ, warto również odwiedzić oficjalną stronę internetową parku.

Wycieczkę pieszą rozpoczynamy na dworcu PKP w Mosinie (wybrałam to miejsce jako start ze względu na dość dobre połączenie kolejowe); również i tu kończymy spacer. Oczywiście z Poznania do Mosiny istnieje szereg innych połączeń, od własnego samochodu począwszy, przez podmiejski autobus, aż do PKSu.

Idziemy przez miasto kolejno: ul. Dworcową, ul. Niezłomnych (po lewej stronie, na niewielkim placyku przy Kanale Mosińskim znajduje się uwieczniony w posągu lokalny bohater: Elegant Mosiński 😉 -warto zrobić sobie zdjęcie z owym panem 😉 ), ul. Garbarska, ul. Krotowskiego, rondem dalej prosto i na najbliższej przecznicy skręcamy w prawo w ul. Budzyńską. Z daleka widać Osową Górę -i już od teraz zaczynamy wspinać się na jej masyw :) Różnica poziomów jest widoczna gołym okiem.

Mijamy nieczynne już torowisko PKP i stację Mosina -Pożegowo. Trochę trudno w to uwierzyć, ale niegdyś jeździł tędy pociąg pełen spacerowiczów i turystów chcących skorzystać z uroków Wielkopolskiego Parku Narodowego. Niestety, połączenie wycofano, gdyż ponoć okazało się dla kolejarzy nierentowne.

Niebawem, na rozdrożu, skręcamy w prawo w ul. Spacerową. Ta niepozorna, bardzo urokliwa uliczka -poprowadzi nas wprost na zbiorniki Aquanetu, czyli na sam szczyt owej góry :) Warto wiedzieć, że kiedyś ul. Spacerowa była jedyną drogą dojazdową poznańskiego zakładu wodociągów do zbiorników na szczycie masywu; w oryginale była to droga brukowa wybudowana jeszcze przez Niemców. Obecnie został na nią wylany asfalt, co czyni tą drogę bardzo komfortową, nie tylko dla spacerowiczów, ale również dla rowerzystów :)

UWAGA! Tutaj przydarzyła nam się niecodzienna przygoda!

Podczas wchodzenia na masyw, niedaleko zbiorników Aquanetu, nagle po prawej stronie usłyszeliśmy szelest urywanych gałęzi. Zastygłam ze strachu! Wpierw myślałam, że to inni turyści (ludzie), ale nagle spostrzegłam się: omg, widzę naprzeciw siebie stado ok.30-stu potężnych, dorosłych osobników jelenia! Były już zimowo ubarwione(dość ciemny odcień brązu), z w pełni wykształconym porożem… Pędziły wprost na nas, a  uratowała nas tylko szybka akcja Wojtka: tupanie butami w podłoże! Na szczęście jelenie zrozumiały sygnały i szybko zmieniły kierunek biegu na zupełnie inny… Ufff… :) Nigdy nie spodziewałabym się takiego towarzystwa ok. 10:30, w takim rejonie (który dotąd uważałam za dość obyty przez ludzi), a w dodatku: w niedzielę!

Niestety nie zrobiłam zdjęć ani filmu -akcja trwała sekundy, zanim jelenie uciekły w popłochu, a i ja nie zamierzałam ich uwieczniać za cenę stratowania 😉 (wszak zawsze mogły zmienić zdanie i zawrócić).

Wyglądało to mniej więcej tak:

Idąc szlakiem dalej -dochodzimy nad wyrobisko, które okrążamy; już z daleka widać budowaną tu drewnianą wieżę widokową.

Na rozdrożu przecinamy ul. Pożegowską i kierujemy się ul. Skrzynecką w stronę „serca” WPNu: czyli najbardziej rozpoznawalnych wiat i miejsc postojowych. Stąd już widać równie znaną łąkę na Osowej Górze oraz starą, nieczynną stację kolejową.

Niebawem, dość prostą drogą w dół (czuć znaczne obniżenie terenu) i widać jez. Kociołek.Kierujemy się szlakiem, wzdłuż jego prawego brzegu. Niestety, w bliskiej okolicy jeziorka -widać znaczne ślady bytowania bobra, który niszczy w szczególności okazałe lipy i buki… Te same ślady napotykamy niestety nad jez. Góreckim, nad które docieramy niebawem… Wszędzie poobgryzane pnie drzew, a są to dość świeże ślady. Dziwna rzecz w Parku Narodowym jednak trochę oddalonym od Warty, czy choćby Kanału Mosińskiego. Czyżby ktoś wpuścił tu bobra specjalnie?

Rzecz z bobrem w tle dziwi o wiele bardziej, gdy zastanowimy się, na jaki tereny go wpuszczono: mało tu drzew, jakie bóbr jada w swoim środowisku naturalnym najchętniej: czyli osik, wierzb, topoli itd. Nad brzegiem ani Kociołka, ani Góreckiego prawie nie ma takich odmian drzew! Pozostaje pytanie, po co ktoś wpuścił tu bobra?

Dochodząc do jez. Góreckiego -skręcamy w lewo i wchodzimy na czerwony szlak. Wiedzie on jego samym zachodnim brzegiem. Urozmaicona linia brzegowa nie pozwala nam się nudzić; niedaleko po wkroczeniu na te tereny po swojej prawej stronie mamy plażę nad jez. Góreckim, aerator:

(o tym, czy jest AERATOR można poczytać TUTAJ)

i posiadłość Zarządu Parku w Jeziorach. Miejsca te widać szczególnie dobrze jesienią, kiedy to wszystkie liście opadną i odsłaniają szeroką panoramę na taflę jeziora. Niebawem dochodzimy do „załamania” jeziora Góreckiego -oto widać wyspę! Nietrudno oprzeć się wrażeniu, iż imanuje ona niezwykłym urokiem, wszak to Wyspa Zamkowa! Zamek istotnie jest, a raczej jego ruiny, które w tym przypadku tylko dodają „klimatu”. Warto zatrzymać się tu na chwilę i popatrzeć na ową wyspę, która pełni podwójną rolę: jest również istotną ostoją kormoranów!

Response code is 404