Grzybobranie: Pojezierze Międzychodzko -Sierakowskie (4.10.2008r.)
Październik 4, 2008 w Fotografia, Piesze wędrówki, Przyroda, Wielkopolska, Wycieczki jednodniowe by Martyna
W miniony weekend, a właściwie w sobotę postanowiliśmy wybrać się na ostatnie (chyba 😛 ) w tym roku grzybobranie; okazji do zbioru tych smacznych darów lasu było już w przeciągu 1,5 m-ca kilka, lecz z braku aparatu i tym samym -uwiecznienia wcześniejszych zbiorów zamieszczam relację tylko z ostatniego wypadu 
A więc, przygotowania do grzybowej wyprawy zaczęły się już dzień wcześniej: kosze, nożyki i dobry nastrój czekały już na nas przy drzwiach wyjściowych 
Pozostała tylko wczesna pobudka, z którą nie mieliśmy specjalnych problemów.
Na dworcu PKS kupiliśmy bilety do grzybowego raju 😉 i w oczekiwaniu na bus rozkoszowaliśmy się rześkim porankiem, obserwując miasto budzące się z październikowego snu.
Podróż PKSem w tamte rejony Pojezierza Międzychodzko -Sierakowskiego jest bardzo urozmaicona, jeśli siedzi się od strony okna 😉 -można bowiem podziwiać widoki, które w płaskiej raczej Wielkopolsce są ewenementem: obserwując przejścia rzeźby terenu w bardziej pofałdowaną ma się wrażenie, jakby było się w zupełnie innym województwie. Nam miejscami teren przypominał troszkę tegoroczne wakacje na Mazurach -a szczególnie Pojezierze Olsztyńskie, ze wszystkimi licznymi górkami i kotlinkami 
I już dojechaliśmy! 
Podczas gdy oddalaliśmy się od miasteczka, widoki robiły się coraz piękniejsze, pogoda zaś-jak na październik- jeszcze piękniejsza!
Czyste niebo, żadnej chmurki i przyjemne -złotojesienne- ciepełko… Tylko marzyć o takiej pogodzie na grzybkach! 
Udało mi się nawet uchwycić czaplę siwą brodzącą w okolicznych stawach łowiskowych:
Złota polska jesień i widoki prawie amerykańskie 😉 robiły spore wrażenie 
Spacer do lasu mijał nam bardzo miło, al kiedy tylko doszliśmy -rozpoczęło się prawdziwkowe i podgrzybkowe ‚polowanie’ 😉
Już wkrótce były pierwsze efekty; szczególnie spodobał nam się Wojtkowy prawdziwek…
…który już za chwilę został ścięty 😉 i zakończył żywot w Wojtkowym koszyku 
Były też następne większe trofea, również popularny w polskich lasach Buciorus Pospolitus 😉
W krótkim czasie nasze kosze stopniowo się zapełniały -podgrzybków naprawdę było sporo, czyli było i w czym wybierać
Prawdziwy wysyp!
Na koniec jeszcze kilka czubai kani, by skompletować całość, choć niektórym służyły w ten słoneczny dzień jako parasolki 😉
I czas ruszać w drogę powrotną, tak oto wyglądały nasze wspólne zbiory, zapraszam do obejrzenia galerii 
Wyjazd jak najbardziej udany (z którego i tak najbardziej ucieszyła się moja babcia, której przekazaliśmy większość zbiorów 😉 ), szkoda, że sezon grzybowy już powoli się kończy :/










































































Najnowsze komentarze