Łagów Lubuski w weekend: 18 -20.07.2008
Lipiec 20, 2008 w Budowle, Ciekawe miejsca, Fotografia, Inne wyprawy, Lubuskie, Przyroda, Wyprawy kilkudniowe
Tym razem, jako ciekawą alternatywę na spędzenie czasu przy średnio sprzyjającej pogodzie, wraz z parą znajomych odwiedziliśmy Łagów Lubuski.
Biorąc pod uwagę różne okoliczności -na miejsce dotarliśmy samochodem, w piątek ok. 19:30. Przywitała nas „niezbyt ładna pogoda”, a konkretnie deszcz wzmagający się z minuty na minutę…
Nocleg zaplanowany był pod namiotami, nie mieliśmy więc wyboru -rozkładaliśmy je w prawdziwej ulewie, która skończyła się jednak po ok. 40 min. ![]()
Nazajutrz z rana pogoda wcale nie była lepsza -niezbyt optymistycznie wyglądał nasz poranek ok.7:30 ![]()
Wieży w Jemiołowie prawie nie było widać, a pogoda zaczęła się poprawiać dopiero przed 9:00
Co niektórzy mieli nawet odwagę na poranną kąpiel…;) …a niektórzy woleli się trochę poopalać ![]()
Aż w końcu ładnie się rozpogodziło i nawet zrobiło się cieplej ![]()
Łagów słynie z pięknego jeziora, z niepowtarzalną wodą o turkusowym kolorze ![]()
(choć niezwykle trudno ująć tą barwę na zdjęciu zwykłą ‚cyfrówką’)
Właśnie ten charakterystyczny kolor jeziora i jego cudna przejrzystość sprawiają, że licznie odwiedzają je różne grupy płetwonurków.
Około 11:00 uznaliśmy z Wojtkiem, że zrobimy sobie spacer do miasteczka. Pogoda była na to wprost idealna.
Idąc ścieżką wzdłuż jeziora -odkryliśmy przy okazji dodatkową atrakcję: linę do skoków do wody.
Czyli jednym słowem -musimy tu wrócić ![]()
Na kolejnych zdjęciach widać wspomnianą wcześniej turkusową wodę jeziora Trześniowskiego; aż nie chce się wierzyć, że to jezioro…
W drodze do miasteczka (która notabene sama w sobie jest bardzo urokliwa) minęliśmy stary (zapewne poniemiecki) dworek.
Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić wejścia na wieżę zamku Joannitów ![]()
Łagów z wieży prezentuje się znakomicie ![]()
Widok drugiego jeziora, ostatnie spojrzenie z wieży… i schodzimy.
Będąc w Łagowie, tak jak i przed rokiem, trzeba było również spróbować ryby (konkretnie: lina, rok wcześniej: sielawy) z tutejszego jeziora… po której za chwilę nic nie zostało ![]()
Odwiedziliśmy również malowniczy łagowski wiadukt kolejowy.
Wiadukt -jak i wieża- góruje nad miasteczkiem. W międzyczasie zdążył spotkać nas mały deszczyk, a spacerek dobiegał końca.
Wsiedliśmy więc w auto i podczas małej wycieczki w okolice Kurska spotkaliśmy takie oto krowy (bawoły? żubry? bizony? tury?) ![]()
Po powrocie postanowiliśmy skorzystać z (jeszcze) dobrej pogody i pójść poskakać z odkrytej wcześniej liny, do wody.
Niestety ja ze względu na gips podczas tego wyjazdu ani razu nie popływałam w łagowskim jeziorku :/
Za to niektórzy dawali czadu na linie ![]()
Za jakąś dobrą godzinę niestety w naszym kierunku nadciągała burza, więc musieliśmy szybko zmykać do ‚obozowiska’ ![]()
Wieczór zakończył się siedzeniem przy ognisku, które co jakiś czas przerywały niespodziewane ulewy. W nocy z soboty na niedzielę nad Łagowem przeszły chyba z cztery burze :/ ale nasz namiot jakoś przetrwał ![]()
W niedzielę rano pogoda pogorszyła się jednak na tyle, że byliśmy zmuszeni spakować się i jechać z powrotem do domu :/
Tak oto minął nam weekend w Łagowie w pełni wakacji ![]()
Oto fotki:


































































Najnowsze komentarze