Wakacje 2009 -Kotlina Kłodzka (Sudety)
Sierpień 2, 2009 w Budowle, Ciekawe miejsca, Piesze wędrówki, Polska, Przyroda, Wyprawy kilkudniowe by Martyna
Kotlina Kłodzka, Sudety
28.07 – 2.08.2009
28.07 (wtorek): Poznań -Kłodzko
Wyruszamy pociągiem relacji Poznań -Kudowa Zdrój (czterowagonowy pociąg osobowy o wdzięcznej nazwie ?Szklarka?
), o godzinie 10:10.
Ze względu na to, że jest to pociąg osobowy -zatrzymuje się na wszystkich stacjach; nam jednak specjalnie to nie przeszkadza.
Nie ma również specjalnego tłoku -pewnie ze względu na dzień powszedni i ?późną? godzinę.
Po drodze mijamy deszczową Polskę, w okolicach poddolnośląskich dodatkowo straszliwie zniszczoną przez wichury przetaczające się ostatnio nad krajem; wygląda to dość niepokojąco -całe dziesiątki drzew połamanych jak zapałki?
Nieoczekiwanie w Żmigrodzie czeka nas ponadpółgodzinny przymusowy postój, jakieś komplikacje ze względu na ww. wichurę.
Czekamy, czekamy, czekamy? Przepuszczamy kilka pociągów? Wreszcie jedziemy dalej!
We Wrocławiu pociąg ?skraca się? o połowę -pozostała odczepiona ?połówka? jedzie do Szklarskiej Poręby.
Dodatkowo tym razem tłok wzmaga się, ale w zasadzie tylko ?chwilowo?. Deszcz pada nadal, choć już z mniejszą intensywnością, a my zastanawiamy się, jaką będziemy mieć pogodę ![]()
I wreszcie długo oczekiwana przeze mnie chwila -widać góry! ![]()
W okolicach Barda Śląskiego widok jest świetny -polecam! Ale pocieszam się, że to dopiero początek ![]()
Ok. 17:00 wysiadamy wreszcie w Kłodzku, pierwsza radość -nie pada! ![]()
W dole wartko płynie Nysa Kłodzka, a na wysokości jezdni (sporej wysokości?) nadal widać ślady po powodzi?
Dreptamy do schroniska, meldujemy się, zostawiamy znaczącą większość rzeczy i idziemy zdobywać Twierdzę Kłodzko ![]()
Nie wiem, dlaczego, ale przypomina mi ona trochę krakowski Wawel
-może to z racji tej wysokości.
A Twierdza istotnie góruje nad miastem?
Po zwiedzaniu idziemy pozwiedzać miasto i odpocząć ![]()
Prawdziwe wrażenia zaczną się jutro? ![]()
29.07 (środa) Szczeliniec, Błędne Skały
Wstajemy wcześnie, na szczęście mamy już uszykowane kanapki
i zmierzamy na PKS do Karłowa. W planach mamy Szczeliniec, Błędne Skały i może -o ile czas pozwoli- Kudowę Zdrój.
Na dworze mgła, boję się, że ze Szczelińca nic nie zobaczę
-ale nie, rozrzedza się ![]()
Jedziemy PKSem przez Drogę Stu Zakrętów (niesamowicie ekstremalne przeżycie -polecam zwłaszcza z kierowcą rajdowcem!
) i o godz. 9:00 jesteśmy już w Karłowie
-ładnej, przygotowanej turystycznie wsi. Muszę wspomnieć, że moja przygoda z górami obejmowała dotychczas tylko Tatry i to jednorazowo -Sudety i ta część Polski są dla mnie nowością?
Cieszę się, że szosa z uroczymi kramikami wiodąca do masywu, który dziś zdobędziemy -nie przypomina zatłoczonych niemiłosiernie Krupówek ![]()
Zaczynamy wspinaczkę, która -początkowo kamieniami- ostatecznie wiedzie dość często uczęszczanymi schodami
Istotnie -powoli robi się tłok? I coraz bardziej gorąco ![]()
Już podczas wchodzenia na Szczeliniec wrażenie robiły na mnie skały tam występujące, aparat szedł w ruch prakrycznie po każdym zakręcie. Po czasie jesteśmy już prawie na szczycie. Schodkowa droga podobała mi się na tyle, że zanim pomyślałam -już był koniec
Na szczycie kłębią się ludzie, tym bardziej, że jest tam schronisko i bufet
-w sumie kto nie chciałby zjeść czegoś na szczycie dającym tak urokliwy widok..? Ja chciałabym mieć taki pejzaż przy każdym spojrzeniu przez okno ![]()
Przystajemy na chwilę, ale zaraz idziemy dalej, aż natrafiamy na kulminację Szczelińca -kilkanaście ?rzeźb? skalnych stworzonych tylko prze z żywioły: wiatr, ziemię i wodę.
Warte zobaczenia, szczególnie miejsce pt.?Diabelska kuchnia? zasługuje na odwiedzenie
Ogólnie -niesamowite wrażenie -całość psuje jednak to, co zawsze? -Tłumy?
Ale choćby raz w życiu warto się wybrać! ![]()
Schodzimy ze Szczelińca, i znów przez Karłów idziemy dalej, czerwonym szlakiem, m.in. po Lisim Grzbiecie.
Ponad dwie godziny drogi -nieco wymagającym- górskim szlakiem i jesteśmy już w Błędnych Skałach ![]()
Ale jedna wskazówka dla turystów -nigdy nie idźcie tamtędy w tenisówkach
Chociaż mnie się udało ![]()
Błędne Skały są również ciekawym przykładem form skalnych w Sudetach, warto się wybrać! Niektóre korytarze mają po kilkanaście centymetrów szerokości; czasem ledwo się mieściliśmy i zarazem mieliśmy wątpliwości, czy niektórzy mijani przez nas turyści ?trochę większych rozmiarów? dadzą radę przejść ![]()
Po godz. 16:00 schodzimy ze Skalniaka i prawie biegniemy na ostatni PKS do Kłodzka
-udało nam się!
30.07 (czwartek) Kudowa Zdrój, Nachod (CZ)
Tym razem śpimy trochę dłużej
a w planach pominięta wczoraj Kudowa i wizyta u naszych południowych sąsiadów -w Czechach.
Pospieszny PKS do Kudowy i już jesteśmy na miejscu.
Kudowa to piękne miasteczko o walorach i randze uzdrowiska, polecam również wybrać się w jego okolice.
Zwiedzamy m.in. pijalnię wód i park uzdrowiskowy. Muszę przyznać, że miasteczko jest wyjątkowo zadbane i z wielu stron widać już wpływy czeskie -tj. w szczególności słychać język czeski wśród turystów, a na sklepach widać napisy po czesku. W końcu granica już za 3 km! ![]()
Mimo, że w Kudowie kursują już czeskie CDS?y -odpowiedniki naszych PKSów, to jednak nigdy nie udało nam się nim przejechać -głównie ze względu na dziwne czeskie rozkłady jazdy. Przysięgam, że -mimo sporej tolerancji na różnorodność kulturową- nie udało mi się zrozumieć i rozpracować ich rozkładu?
Idziemy więc pieszo, słońce pali niemiłosiernie, aż wreszcie docieramy do nieczynnych już jednostek straży granicznej w Kudowa Słone -Nachod.
Dziwne to wrażenie tak po prostu przejść sobie obok nich
ale odkąd jesteśmy w strefie Schengen -nie ma rzeczy niemożliwych ![]()
Nachod okazał się miasteczkiem typowo przygranicznym, ale zrozumiałam już, skąd tyle Czechów w naszej polskiej Kudowie ![]()
-To tam tętni turystyczne życie. To, co od razu przykuło moją uwagę -to czeskie znaki drogowe
-zamiast dwóch polskich niespersyfikowanych postaci (dziecka i dorosłego) na znaku -tu mamy jasno: dziewczynkę z dwoma kitkami i pana w kapelusiku ![]()
Dobrze, że wcześniej rozmieniliśmy złote na korony -przynajmniej odwiedzimy czeski sklep ![]()
Niedługo potem wracamy do Polski, znów na piechotę, ale pogodę mamy doskonałą -zero jakiejkolwiek chmurki ![]()
Chwilę jeszcze pobyliśmy w Kudowie i pojechaliśmy PKSem do Kłodzka.
31.07 (piątek) Międzygórze, Śnieżnik
Dziś wstajemy dość wcześnie, bo w planach Śnieżnik! Wsiadamy w PKS do Międzygórza i po godzinie jesteśmy na miejscu. Już na wstępie widzę różnicę poziomów -miejska szosa wzdłuż rzeki Wilczki cały czas wiedzie stromo w górę.
Za to zabudowa jest śliczna! Faktycznie jest to perła Sudetów, jak głoszą opowieści? Czuję się tu trochę jak w niższych Alpach
-oczywiście pod względem tyrolskiej i norweskiej zabudowy, powszechnej w Międzygórzu.
Wchodzimy pod górę, kapitalne wrażenie robią pejzaże miasteczka? Aż zachciałoby się tam mieszkać?
Docieramy do rozwidlenia trasy na dwa szlaki, niebieski -dłuższy i mniej stromy (nim będziemy schodzić) i czerwony -stromy, krótszy -to nim się wspinamy!
Zatem wchodzimy i tym razem czuję, że jestem naprawdę w górach i zdobywam szczyt ![]()
Piękne widoki nawet ze szczytu Średniaka znacznie umilają wspinaczkę
Szlak, początkowo szeroki jak dla samochodu -teraz robi się wąski i mniej dostępny -zaczyna mi się podobać?
Już prawie jesteśmy na miejscu
Wychodzimy na ostatnią prostą, mijamy zakręt i już dostrzegamy Schronisko ?Pod Śnieżnikiem?.
Trasa krótsza, niż ktokolwiek by się spodziewał
Na wysokości schroniska znów kłębią się turyści (bufet
), ale to jeszcze nie szczyt! Odpoczywamy chwilę i ruszamy dalej, na faktyczny Śnieżnik.
Zdobywamy dzielnie kolejne m.n.p.m., a ja jestem z siebie i z nas dumna, bo w końcu jesteśmy
Zdobyliśmy najwyższy punkt w okolicy ![]()
Nie było tak trudno, wszystko da się osiągnąć, gdy bardzo się chce
Motywacja nie zawiodła ![]()
Schodzimy, tym razem niebieskim szlakiem, nieco mniej wymagającym. Docieramy do PKsu i wracamy do Kłodzka.
1.08 (sobota) Nachod, Kudowa Zdrój; Kłodzko -Poznań
W planach mieliśmy Skalne Miasto w Czechach, toteż wstaliśmy b.wcześnie
z planów jednak nic nie wyszło, ze względu na kiepskie połączenia kolejowe i CDS?owe w obrębie Czech :/ no cóż, może następnym razem.
Jechaliśmy jednak PKSem z Kłodzka do Nachodu i zaraz po przekroczeniu granicy zatrzymał nas czeski patrol policji i poprosił o okazanie dokumentów. Hmm, była to dziwna, kuriozalna sytuacja? Wszystko się zgadzało, toteż szybko opuścił nasz autokar i pojechaliśmy dalej.
Czeska kolej i CDS przekreśliło nasz plan zdobycia Skalnego Miasta? nie miejąc alternatywy pozwiedzaliśmy znów Nachod, a ja na pocieszenie kupiłam sobie prawdziwie kowbojski czeski kapelusz ;D
Niedługo później wróciliśmy do znanej nam już Kudowy; znów na piechotę, ale pogoda znów sprzyjała ![]()
Powrót PKSem do Kłodzka, z którego niestety wyjeżdżaliśmy na następny dzień (niedziela) do Poznania.
Zatem -koniec wakacji?w tym roku ![]()
Ale do przyszłego roku! ![]()
Oto zdjęcia:
























































































































Najnowsze komentarze