Przez Pszczew i G.W. Schill do Łagowa: wyprawa 7-8.06.2008r.

Czerwiec 8, 2008 w Budowle, Fortyfikacje, Lubuskie, Przyroda, Rowerowe wycieczki, Wyprawy kilkudniowe

W pierwszy piękny czerwcowy weekend (7-8.06.2008r.) wybraliśmy się na wyprawę -tradycyjnie już- w lubuskie rejony. Nasza dwuosobowa ekipa powiększyła się o jeszcze jedną osobę.

Na początku galerii mapka wyjazdu.

Kolorem czerwonym oznaczona jest sobotnia trasa, pokonaliśmy tego dnia prawie ok. 90 km, niebieskim zaś -trasa niedzielna, wiodąca z miejsca noclegu -Łagowa Lubuskiego- do stacji PKP w Toporowie.

Ruszyliśmy ze Zbąszynia, jeszcze w woj. Wielkopolskim.

Ale zacznijmy od początku… ;)

Wstaliśmy o 5:00 rano, szybka mobilizacja i już uszykowani ruszamy na stację Poznań -Górczyn.

Do Zbąszynia dotarliśmy około 7:30, my posilałyśmy się śniadankiem ;) a Wojtek wypatrzył śliczną parkę boćków :D
Skierowaliśmy się w stronę Trzciela i Pszczewa, gdzie -po przekroczeniu granic Pszczewskiego Parku Krajobrazowego- znajduje się jedna z bardziej urokliwych tras, jaką miałam szczęście jechać :)
Po prostu cudowne uczucie być w tak pięknym miejscu, szczególnie latem… Miejsce zupełnie niedoceniane , nieprzypadkowo ma status Parku Krajobrazowego. Polecam jak najbardziej, warto zobaczyć je choć raz!! Później będzie się tylko wracać :)

Mijaliśmy piękne lasy, pola, aż w końcu dotarliśmy do Pszczewa :D
Muszę przyznać, że to miasteczko jest niezwykłe… ma w sobie coś przyciągającego, niesamowitego :)
(Nasz team ;) i maszyny -na małym postoju: przyczepka jak zwykle nieoceniona :) )

Nieco później -dalsza część odpoczynku nad czyściutkim jez. Pszczewskim :)
Wyjeżdżając z Pszczewa w kierunku Międzyrzecza spotkaliśmy takich oto trzech panów :D …z drewna ;) (fotka w galerii)
I oto Międzyrzecz! A w nim zamek królewski! :)
Po małym postoju w tym urokliwym miejscu -skierowaliśmy się w stronę Kurska, gdzie znajduje się piękny most obrotowy; niestety już nieużywany.

Celem tego dnia była również Grupa Warowna Schill, którą mieliśmy zamiar zwiedzić.

OTO JEJ SCHEMAT.
Schill jest dość mroczną grupą warowną, to muszę przyznać po wizycie tam… Choć szczerze mówiąc Ludendorff bardziej mi się podobał.

W galerii pod wpisem kilka zdjęć z wnętrz Schill’owskich podziemii.

Kontynuując reportaż z wycieczki ;) dalej skierowaliśmy się w stronę miejscowości Zarzyń, skąd rozciągała się ponad 4-kilometrowa poniemiecka droga brukowa (w większości pod górkę- do Sieniawy), którą zapewne wszyscy dobrze zapamiętamy :D

Ale cóż to była za satysfakcja z pokonania jej w całości rowerem! :) W upale, lekkim zmęczeniu poprzednimi kilometrami, a jednocześnie mając obok siebie tak wspaniałe widoki!
Wszyscy w pierwotnym składzie dotarliśmy do Łagowa! :D
Około 18:00 przekroczyliśmy granice miasteczka :) Wspaniałe, turkusowe i przyjemnie chłodne jeziorko -już na nas czekało:
Niemal od razu wszyscy się wykapaliśmy, by przypieczętować ten fantastyczny dzień :)

Nazajutrz już niestety odjeżdżamy z powrotem do Poznania, pociągiem o 16:19 z Toporowa.
Jednej z ostatnich fotek nie mogłam sobie odmówić :D : Wojtek czerpie na peronie energię z Kosmosu :D

Tak oto zakończyła się weekendowa przygoda w woj. Lubuskim; całość trasy to ok.115 km.
Ale wakacje już niedaleko!
Oby tylko pogoda dopisywała! :D

Response code is 403